Nowoczesne przystanki nie dla Torunia

Dla przeciętnego pasażera ważny jest kierunek jazdy i czas oczekiwania na pojazd, a nie jego rodzaj. Dlatego nowoczesne rozwiązania to przystanki zintegrowane, czyli miejsca, gdzie wsiąść można zarówno do autobusu, jak i do tramwaju.

A jak czekają na swój pojazd torunianie, chcący jechać z placu Rapackiego w kierunku od mostu? Drepczą pomiędzy przystankami, wyglądając, co nadjedzie pierwsze – autobus przez most czy tramwaj od strony ul. Chopina – i w ostatniej chwili biegną, aby zdążyć na właściwy przystanek. Jest to oczywisty nonsens, pokazujący złą organizację komunikacji zbiorowej w mieście.

Najnowsze światowe trendy w organizacji transportu zbiorowego tyle samo uwagi poświęcają tzw. pieszemu składnikowi podróży, co organizacji samej jazdy. Dlatego opracowywane są nowe koncepcje lokalizacji przystanków i konfiguracji dojść do nich. Istotna jest także sama konstrukcja przystanku, np. jego szerokość – taka, by pasażerowie wsiadający i wysiadający, oraz ci, którzy czekają na kolejny pojazd, nie przeszkadzali sobie wzajemnie. Najważniejsze jest jednak, aby pasażerowie nie musieli chodzić pomiędzy przystankami przy przesiadkach, albo oczekując na autobus lub tramwaj jadące w jednym kierunku.

Niestety, wszystkie te nowoczesne rozwiązania nie są w Toruniu stosowane. Mało tego – nie są znane tu nawet koncepcje, które za nimi stoją. Pod tym względem decydenci drogowo-komunikacyjni w toruńskim mieście prezentują wiedzę sprzed kilkudziesięciu lat. Chyba czas najwyższy aby się to zmieniło.